O walecznym kocie

 

Jeśli ktoś z Was uznał kiedyś, że oto spotkał już najbardziej leniwą spośród istot żywych niechaj pozna legendę o pewnym mieszkańcu miasta, bodaj najsłynniejszym z toruńskich kotów. Istocie jednak tak samo leniwej, jak i … bohaterskiej.

 

     Nie przypadkiem zjawiły się koty w Toruniu. Wezwane przez mieszczan zaradzić miały pladze myszy, która nawiedziwszy miasto bezlitośnie pustoszyła lokalne spichlerze!

Koty wartko zabrały się do powierzonej im roboty. Spichlerze oczyszczać zaczęły z gryzoni tak, że wkrótce ostatnia z myszy ze zwieszonym pyszczkiem opuszczała miasto.

Przysłużyły się więc koty wdzięcznym Torunianom. Wszystkie poza jednym, wyjątkowo próżniaczym.

Kot ten bowiem bardziej aniżeli walkę z myszami upodobał sobie codzienne spacery i karmę, którą zresztą chętnie darowali mu zaprzyjaźnieni z nim strażnicy miejscy. Niektórzy twierdzili nawet, że był jedynym pośród swego gatunku, który dotąd myszy w swoim życiu nie spotkał.

Lenistwo nieprzerwanie zatem wyglądało z jego kocich oczu do pewnego zimowego dnia roku 1629. Wtedy to na Toruń spadła inna plaga – groźnych najeźdźców z północy, Szwedów. Miasta bronić odtąd należało, by tak łupieżczy atak skutecznie odeprzeć!

I wtedy to kot dotąd leniwy przebudził się nagle i z bojowym okrzykiem do walki ruszył. Nie bacząc na niebezpieczeństwo wroga swego zaciekle atakował, rany cięte, kłute i szarpane mu zadawał.

I dopóki Szwedzi ataku nie zaniechali i z miasta nie czmychnęli walczył z nimi kot zaciekle!

Wroga wreszcie przepędzono, zaś tryumfalne okrzyki nosić się zaczęły pośród obrońców!

Zasług w boju nie zapomniano również naszemu kotu!

Bo choć byli i tacy, którzy cudowną przemianę leniwego kota tłumaczyli chęcią wdania się przez niego w łaski łapek jednej z zacniejszych toruńskich kocic, to jednak nijak to nie umniejszyło jego czynów ani sławy nie zagłuszyło.

Wkrótce bohaterem go ogłoszono, zaś części z baszt toruńskich oraz barbakanowi kocie miana przydano.

I tak powstały Koci Ogon, Kocie Łapy, Koci Brzuch i Koci Łeb.

Do dziś ostała się jedynie ostatnia z baszt, wyrastająca z północnej części murów Starego Miasta Torunia. Pozostałe nie przetrwały niestety starcia z późniejszą, niespokojną historią miasta.

Powiadają, że taki już los średniowiecznej, zabytkowej części Torunia. Nam się jednak zdaje, że wśród następnych obrońców zabrakło jedynie innego, równie walecznego kota.

 


Z   O   B   A   C   Z     T   A   K   Ż   E

        

Pozostając na stronie, zgadzasz się na używanie plików cookies. Szczegóły

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close